Forum Marilyn Monroe


Strefa czasowa: UTC + 1


Teraz jest 20 sierpnia 2017, o 22:00



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Zołza Marilyn
PostNapisane: 31 października 2016, o 13:11 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3036
Niektórzy fani idealizują MM, a kiedy natrafiają na wady, które im przeszkadzają, porzucają ją jak kogoś, na kim się zawiedli. Ale przecież ona była człowiekiem tak samo jak my. I tak samo miała wady, humory, złościła się, klęła i czasem komuś dopiekła. Ten wątek nie ma na celu zrażenia fanów do MM lecz jedynie ukazanie jej zwyczajnej, ludzkiej natury. Możemy tu opisywać sytuacje, gdzie Marilyn była po prostu zwyczajną zołzą i negatywne emocje przejmowały nad nią kontrolę.

Z biografii M. Morgan:

Marilyn okazywała serdeczność ludziom, których lubiła, ale potrafiła też być "jędzą", co sama przyznała w rozmowie z reporterem W.J. Weatherbym w 1961 roku. Jedną z osób, które ją poznały z tej strony, był Michael Selsman, pracownik agencji Arthura P. Jacobsa (...) "Potrafiła być wredna, złośliwa, obłudna i napastliwa - do tego stopnia, że drżałem na samą myśl o spotkaniu z nią".
"Carol była w dziewiątym miesiącu ciąży i lada moment miała rodzić.Nie mogłem i nie chciałem jej zostawić w domu samej, dlatego zabrałem ją ze sobą do Marilyn Monroe, która chciała obejrzeć negatywy z sesji zdjęciowej. (...) Zapukałem do drzwi; moja żona stała obok i cała się trzęsła. Marilyn otworzyła i spojrzała na Carol, którą znała, ponieważ w studiu miały garderoby obok siebie. >Ty wejdź<, powiedziała, kiwając na mnie ręką >ale ona, niech poczeka w samochodzie< Tak mnie tym zaskoczyła, że nie wiedziałem co powiedzieć. Carol i ja spojrzeliśmy na siebie. Zapewniłem ją, że przyjdę za 15 minut. Naprawdę się bałem. Monroe, była jedną z naszych najważniejszych klientek. Nie chciałem jej podpaść i stracić pracy.
Każdy inny aktor, z którym miałem do czynienia, użyłby czerwonej kredki świecowej, żeby postawić znak X przy odrzuconym negatywie - ale nie Marilyn. Ona brała nożyczki i wycinała każdy negatyw, który się jej nie spodobał, następnie cięła go na drobne kawałeczki i wyrzucała do kosza. Ten żmudny proces trwał 3 godziny. W tym czasie kilkakrotnie wstawałem, żeby wyjść, a ona za każdym razem kazała mi usiąść. Byłem młody i głupi. Gdyby teraz przydarzyła mi się taka sytuacja, zachowałbym się inaczej - wolałbym stracić pracę niż żonę. Dla mnie to był dowód na to, jak okrutna potrafi być Marilyn Monroe".

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zołza Marilyn
PostNapisane: 31 października 2016, o 16:38 
Skłócona z życiem
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 20 września 2016, o 16:39
Posty: 933
Jestem niemal pewna, że tutaj chodziło o ciążę tej kobiety, o zazdrość. Marilyn rozpaczliwie chciała mieć własne dzieci, ale wiadomo... Mogła też wówczas być na lekach, które powodowały niekiedy takie, a nie inne zachowania, jako skutek uboczny ich działania.
Poza tym nie wiadomo też jakie relacje miała z tamtą kobietą, znały się, nie wiadomo więc, co między nimi zaistniało.

_________________
"...albowiem tam, gdzie nie ma już nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

- Victor Hugo, Les Misérables
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zołza Marilyn
PostNapisane: 31 października 2016, o 16:42 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3036
Też uważam, że chodziło tylko i wyłącznie o zazdrość. Pewnie Marilyn pomyślała sobie, że oni zrobili to specjalnie, żeby ją upokorzyć (w końcu nawet prasa sobie używała na niej, że nie może mieć dzieci). Więc się odegrała tak, jak potrafiła.

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zołza Marilyn
PostNapisane: 31 października 2016, o 16:45 
Skłócona z życiem
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 20 września 2016, o 16:39
Posty: 933
I tak jak wspomniałam - nie wiemy, czy obie kobiety nie miały jakichś utarczek ze sobą skoro się znały zawodowo.
A co do negatywów - nie widzę tutaj niczego złego. Po prostu chciała mieć pewność, że na pewno nie zostaną one kiedyś wykorzystane.

_________________
"...albowiem tam, gdzie nie ma już nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

- Victor Hugo, Les Misérables
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zołza Marilyn
PostNapisane: 31 października 2016, o 17:28 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3036
Mimo wszystko ta kobieta była w 9 miesiącu ciąży, a Marilyn kazała jej siedzieć w aucie przez 3 godziny i nie pozwalała jej mężowi żeby chociaż mógł wyjść i sprawdzić czy wszystko w porządku albo zanieść jej szklankę wody - a różnie przecież mogło być skoro ona miała lada dzień rodzić. Ryzykowała zdrowiem jej i jej dziecka. Takie jest moje zdanie. I zrobiła to w pełni świadomie, tak myślę.

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zołza Marilyn
PostNapisane: 31 października 2016, o 17:39 
Skłócona z życiem
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 20 września 2016, o 16:39
Posty: 933
A kiedy miała miejsce ta sytuacja?
Dziwię się temu mężczyźnie, że bał się postawić Marilyn w tej kwestii (jeżeli cała ta sprawa nie jest oczywiście wyolbrzymiona).

_________________
"...albowiem tam, gdzie nie ma już nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

- Victor Hugo, Les Misérables
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zołza Marilyn
PostNapisane: 31 października 2016, o 17:45 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3036
Te zdjęcia, które oglądała były robione w listopadzie 1961 roku więc to musiało być jakoś po tym czasie.

Ja się mu nie dziwię. Pracował w agencji, żona zaraz rodzi - myślał o ich utrzymaniu. A gdyby Marilyn się wkurzyła, coś poszłoby nie tak, to jego by zwolnili. Poza tym jak sam napisał, był w szoku że Marilyn tak zareagowała. A on był młody i posłuszny bo myślał o przyszłości powiększającej się rodziny.

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zołza Marilyn
PostNapisane: 31 października 2016, o 18:06 
Skłócona z życiem
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 20 września 2016, o 16:39
Posty: 933
Ano cóż... zawsze będę po stronie Marilyn. Tym bardziej, że nikt nie wie, jak było naprawdę w takich właśnie sytuacjach, co było przyczyną, jak zachowywała się druga strona, jakie były wzajemne realcje itd. Niewykluczone jednak, że trochę staram się ją "wybielić" :angel

_________________
"...albowiem tam, gdzie nie ma już nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

- Victor Hugo, Les Misérables
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zołza Marilyn
PostNapisane: 31 października 2016, o 20:54 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3036
Też chciałabym żeby wszystko w jej przypadku było wybielone i usprawiedliwione. Jednak tutaj chodziło o zdrowie innych ludzi. Ta kobieta musiała czuć się strasznie, siedząc 3 godziny w zaawansowanej ciąży, bez wody, w nagrzanym samochodzie (klimy wtedy nie mieli, a jak to w Kalifornii, upał). Pewnie marzyła o tym żeby się chociaż położyć. Jeszcze pewnie się denerwowała zachowaniem Marilyn i dlaczego jej mąż tak długo tam siedzi i do niej nie przychodzi. Masakra.

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zołza Marilyn
PostNapisane: 31 października 2016, o 21:46 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3036
Wiadomo, że Marilyn miała swoją wielką miłość w postaci Freda Kargera, który po romansie z nią, odrzucił ją i ożenił się z Jane Wyman, twierdząc, że nie widzi Marilyn w roli matki dla swoich dzieci. Podobno wg Sidneya Skolsky'ego MM miała jedno ze swoich najgłośniejszych wejść kiedy pojawiła się na ich ślubie by w akcie zemsty złożyć im gratulacje. Sidney twierdził, że to jedna z najbardziej podłych rzeczy jakich MM się dopuściła. Czy ktoś wie coś więcej na ten temat?

Marilyn przyjaźniła się do końca swojego życia z siostrą i matką Kargera, które pojawiły się również na jej pogrzebie.

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zołza Marilyn
PostNapisane: 31 października 2016, o 23:17 
Skłócona z życiem
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 20 września 2016, o 16:39
Posty: 933
A w jaki sposób to zrobiła? Bo jeżeli pojawiła się z uwagi na to, co ich łączyło, z sentymentu i grzecznie im powinszowała, to nie upatruję w tym niczego strasznego.

_________________
"...albowiem tam, gdzie nie ma już nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

- Victor Hugo, Les Misérables
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zołza Marilyn
PostNapisane: 31 października 2016, o 23:18 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3036
Niestety nic więcej na ten temat nie wiem.

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zołza Marilyn
PostNapisane: 1 listopada 2016, o 00:25 
Skłócona z życiem
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 20 września 2016, o 16:39
Posty: 933
Nie natknęłam się już na inne "zołzowate" zachowanie MM.

_________________
"...albowiem tam, gdzie nie ma już nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

- Victor Hugo, Les Misérables
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zołza Marilyn
PostNapisane: 1 listopada 2016, o 00:38 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3036
Hmm ja chyba też nie. Coś ich mało hehe :angel

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zołza Marilyn
PostNapisane: 1 listopada 2016, o 09:40 
Skłócona z życiem
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 20 września 2016, o 16:39
Posty: 933
Przypomniało mi się, że w Love Marilyn wspominano trudną raczej relację MM i Laurence Oliviera na planie Księcia i aktoreczki. On traktował ją bardzo pretensjonalnie, więc MM celowo zapominała tekstu i celowo się spóźniała na plan. Nie nazwałabym tego jednak zołzowatym zachowaniem, a jedynie odegraniem się.

_________________
"...albowiem tam, gdzie nie ma już nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

- Victor Hugo, Les Misérables
Góra
  Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron