Forum Marilyn Monroe


Strefa czasowa: UTC + 1


Teraz jest 21 października 2017, o 22:25



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Greenson, Engelberg i leki
PostNapisane: 13 października 2016, o 22:30 
Skłócona z życiem
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 20 września 2016, o 16:39
Posty: 933
Facet ma w sobie coś diabolicznego. Zaufania nie wzbudza wcale, przynajmniej we mnie :shock:

Obrazek

_________________
"...albowiem tam, gdzie nie ma już nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

- Victor Hugo, Les Misérables
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Greenson, Engelberg i leki
PostNapisane: 13 października 2016, o 22:31 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3039
Narcissa czytaj to.

Istnieje kilka ważnych dokumentów łączących ostateczne zwolnienie Marilyn z pracy przy SGTG z powrotem Greensona ze Szwajcarii i wydarzeniami z 7 i 8 czerwca: listy Greensona do Ostrow i Kris, notatki ze spotkań w Foksie 5,6 i 7 czerwca, nie ukończony pamiętnik Eunice Murray z 1973 roku; i rachunek od Michaela Gurdina, wybitnego chirurga plastycznego z Beverly Hills.

W skrócie tylko powiem, że istnieje podejrzenie, że Greenson uderzył Marilyn i uszkodził jej nos... zaraz dopiszę resztę.

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Greenson, Engelberg i leki
PostNapisane: 13 października 2016, o 22:41 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3039
Później było tak, że Greenson odpowiadał za stosunki Marilyn z wytwórnią. Wszystko kontrolował i decydował o tym kiedy ona może wrócić do pracy i pracować. "Greenson jako jej lekarz, wszedł w skład zespołu odpowiadającego za realizację filmu".

Wspomnienia doktora Gurdina:
Miała czarne i sine plamy pod oczami, nieudolnie zakryte makijażem. Greenson opowiedział mi historyjkę, że aktorka biorąc prysznic poślizgnęła się i upadła. Było dla mnie oczywiste, że panna Monroe jest pod wpływem narkotyków - mówiła niewyraźnie, miała ochrypły głos. Lecz chodziło jej głównie o to, że ma grać w filmie, a umierała ze strachu, że złamała nos. W gruncie rzeczy bardzo mało mówiła, a na wszystkie pytania dotyczące obrażeń ciała odpowiadał doktor Greenson. Ona nie odpowiadała. Nie zrobiłem jej ani jednego prześwietlenia, ponieważ tego nie chciała. Dokładnie ją zbadałem i nie stwierdziłem żadnych złamań.

Zwolnili ją ponieważ przez kilka dni nie pojawiła się w pracy. Greenson nikogo z wytwórni nie poinformował o jej "wypadku pod prysznicem". Nie dopuszczał też by się wtedy z kimkolwiek widziała. Pewnie czekał aż zejdą jej sińce. Tymczasem ona miała ważne spotkania na temat swojej kariery, na które nie przyszła. Zwolnili ją przez niego.

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Greenson, Engelberg i leki
PostNapisane: 13 października 2016, o 22:54 
Skłócona z życiem
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 20 września 2016, o 16:39
Posty: 933
Sińce pod oczami po upadku pod prysznicem... Co za brednie. Pewnie ten szatan ją pobił.
Jakie to jest wszystko straszne, co ta kobieta przeszła, co oni jej zrobili :''(

_________________
"...albowiem tam, gdzie nie ma już nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

- Victor Hugo, Les Misérables
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Greenson, Engelberg i leki
PostNapisane: 13 października 2016, o 22:58 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3039
To jest niewyobrażalnie smutne... według mnie prawda jest taka, że Marilyn miała te wszystkie problemy ze sobą, bo stworzyli je ludzie, którzy chcieli żeby chorowała, żeby się od nich uzależniała i żeby oni mieli z tego korzyści... tak właśnie myślę, że było. Wmawiali jej czego ona potrzebuje i co jej dolega, żeby zostawiała u nich jeszcze więcej pieniędzy. Biedna, biedna Marilyn... tak strasznie wykorzystana i fizycznie i duchowo...

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Greenson, Engelberg i leki
PostNapisane: 13 października 2016, o 23:03 
Skłócona z życiem
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 20 września 2016, o 16:39
Posty: 933
Tak, a ona sama nie wiedziała już co ma robić, do kogo się zwrócić, skoro tylu "przyjaciół" zostawiło ją na lodzie lub zdradziło. Była samiuteńka, a przez to jeszcze bardziej podatna na wpływy i wszelką manipulację - całkowicie bezbronna. Greenson i jemu podobni to zręcznie wykorzystali.

_________________
"...albowiem tam, gdzie nie ma już nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

- Victor Hugo, Les Misérables
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Greenson, Engelberg i leki
PostNapisane: 16 października 2016, o 22:48 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3039
(...) wysłała do Normana Rostena smutny wiersz, wyrażający wątpliwości co do sposobu leczenia jej duszy.

Pomocy Pomocy
Pomocy czuję że tyle we mnie życia
A pragnę jedynie śmierci

Jakąś cząstką siebie, powiedziała swoim najlepszym przyjaciołom, nie zgadzała się, by psychoterapeuta nią manipulował - lecz czuła, że się coraz bardziej od niego uzależnia.

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Greenson, Engelberg i leki
PostNapisane: 16 października 2016, o 23:30 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3039
Greenson tak mnie odpycha. Czytając jego notatki wyłania się obraz obrzydliwego człowieka. Tak bym chciała wierzyć, że jego łapska jej nie skrzywdziły.

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Greenson, Engelberg i leki
PostNapisane: 16 października 2016, o 23:38 
Skłócona z życiem
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 20 września 2016, o 16:39
Posty: 933
Szatański psychiatra. Nigdy się nie dowiemy, niestety, co się stało z Marilyn. Tylko ona to wie. Gdzieś czytałam, że podobno około roku 2040 :shock: mają zostać ujawnione jakieś taśmy tego Greensona z nagraniami z sesji, które przeprowadzał z MM (jeśli to jest prawda).

_________________
"...albowiem tam, gdzie nie ma już nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

- Victor Hugo, Les Misérables
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Greenson, Engelberg i leki
PostNapisane: 16 października 2016, o 23:59 
Skłócona z życiem
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 20 września 2016, o 16:39
Posty: 933
Tak czy owak on jest bardzo mocno podejrzany. Przynajmniej przeze mnie.

_________________
"...albowiem tam, gdzie nie ma już nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

- Victor Hugo, Les Misérables
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Greenson, Engelberg i leki
PostNapisane: 17 października 2016, o 00:01 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3039
Tak to te taśmy Minera. Na ich podstawie napisano książkę "Ostatnie seanse". Mnie książka mocno poruszyła. Nie jest to prawdziwa biografia ale świetnie jest przedstawiona analiza zachowań MM.

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Relacje MM z Greensonem
PostNapisane: 17 października 2016, o 00:03 
Skłócona z życiem
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 20 września 2016, o 16:39
Posty: 933
Jest tak wiarygodna, rzetelna i obiektywna jak Spoto?

_________________
"...albowiem tam, gdzie nie ma już nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

- Victor Hugo, Les Misérables
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Greenson, Engelberg i leki
PostNapisane: 17 października 2016, o 00:04 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3039
Niestety nie.
To zbeletryzowana biografia.

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Greenson, Engelberg i leki
PostNapisane: 18 października 2016, o 23:25 
Administrator
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 15 lipca 2014, o 22:54
Posty: 3039
Uwaga, a teraz pocisk... z listu, który Greenson pisał do Marianne Kris (wcześniejsza terapeutka MM).

Wyjeżdżając na 5 tygodni uważałem, że powinienem zostawić jej trochę leków, które mogłaby przyjmować, gdyby czuła się nieszczęśliwa i zdenerwowana tj. odrzucona i mająca ochotę na zrobienie sceny.
(...) ujmując to w skrócie, sądziłem, że podczas mojej nieobecności nie będzie w stanie znieść dręczącego niepokoju wynikającego z tego, że jest sama (czyt. bez Greensona). Pozostawienie tych leków było próbą dania jej czegoś za mnie, czegoś co mogłaby połknąć, przyjąć - i dzięki temu przezwyciężyć uczucie okropnej pustki, wywołującej przygnębienie i agresję.


Nie trzeba być specjalistą, że odczytać jaki stosunek miał do niej Greenson i co się kryło w jego myślach.
Greenson chciał także żeby Marilyn zwolniła Paulę i zerwała wiele swoich znajomości gdyż wg niego mieli na Marilyn zły wpływ. Chciał otoczyć ją ludźmi, których on by jej wybrał. Całkowita kontrola... emocjonalne niewolnictwo. Inaczej tego określić nie umiem.

_________________
Zmęczyła mnie rola symbolu - pragnę być człowiekiem. Greta Garbo
Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Greenson, Engelberg i leki
PostNapisane: 18 października 2016, o 23:30 
Skłócona z życiem
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 20 września 2016, o 16:39
Posty: 933
Co za element z niego! "...mająca ochotę na zrobienie sceny" - to niby ona specjalnie "robiła sceny"?

_________________
"...albowiem tam, gdzie nie ma już nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

- Victor Hugo, Les Misérables
Góra
  Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron